Torebkę którą pokazywałam w poprzednim poście postanowiłam zestawić tym razem w towarzystwie jaśnie białym i żółtym i jakby nie było kamizelkowym. Coś czego bym nie przypuszczała nie dalej jak 4 lata temu że babciowate stylizacje będą mi się podobać i co gorsza( lepsza?) z uśmiechem na twarzy będę wyszukiwać ubrania w jej szafie!!
Cóż. Ludzie się zmieniają. Ich styl też.
buty, chustka,kolczyki, kolczyki- no name/ spodnie- C&A/ bluzka- sh/ kamizelka-uczyta przez mamę/
Tytuł w myśl piosenki Brodki, chociaż myślę że na kropki+ kreski przyjdzie jeszcze czas. Nigdy jakoś szczególnie nie byłam fanką długich spacerów, ale myślę że częstsze wychodzenie z domu w ostatnim czasie to efekt uboczny prowadzenia bloga. Zresztą chyba dość przyjemny efekt uboczny.
Postanowiłam połączyć pastelowe kwiaty na chustce z rozmytymi paskami. Do tego torebka mojej mamy którą po kilku latach znalazłam w szafie i zakochałam się w niej bez pamięci. Przypomina mi trochę torby-tornistry ostatnio dość popularne ( słowo "modne" mnie odrzuca i wcale nie zachęca do kupienia czegoś), ale myśl że moja torebka jest od nich starsza znacznie poprawia humor:)
Trend pastelowy, jak można zauważyć na większości blogów jest już przemaglowany w każdą stronę, mimo że wiosna się dopiero zaczyna ( a tak na prawdę to jeszcze jej nie ma..) Cóż, nie będę oryginalna. Dzisiejszy zestaw jest jednak jednym z tych które nosiłam wcześniej a zdjęcia zrobiłam dopiero tydzień później. Tak więc koszula, którą pokazywałam wam tutaj i która nadal uparcie nie ma ochoty wyjść na zdjęciach w prawdziwym kolorze. Jak na pierwszy raz dodałam do niej nieco zimową oprawę.